Księga gości

Archiwum

2005
czerwiec
marzec
styczeń
2004
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2003
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień

Linki

~~~Love lyrics~~~
Valentines o miłości na 14 lutego i nie tylko
Miłość digimer
Cupido

~~~Cosik dla ducha~~~
Tysiące pięknych tapetek
Wielkie archiwum humoru
Dofcipna stronka ...żeby was nie rozwrwało ;-)))

~Warto odwiedzić~
coś do bloga przydatne dla blogowiczów
RiveSong niesamowity klimat... sam zobacz
Miłość dla zakochanych i nie tylko
coś o magii Dużo o magii i innych niezwykłościach :-)

~Blogi znajomych~
Brother`s blog
Bloguś Ktosi
Bida z nedza

design by Emi
for blogowanie.go.pl

b>




2005-06-09 17:30:49 >>

Zagubienie


Uciekam od swoich myśli.
Spełniam Wasze oczekiwania.
Znikam bez ostrzeżeń.
Wierzę w to, co mi mówicie.
Moje oblicze umarło przedwczoraj.
Jak długo muszę trwać w nicości?
Czy przestanę bać się siebie?
Słowa cisną się na język,
lecz usta zaciskają się zacięcie.
Mięśnie gotowe do pracy,
lecz mózg nie zdolny do wydawania poleceń.
Nic nie zrobię.
Nic nie powiem.
Nie potrafię.
Nie umiem...

śmiertelna

skomentuj (8)




2005-03-10 16:13:30 >>
Przerwa


Postanowiłam na jakiś czas zawiesić działalność bloga. Musze przemyśleć pare rzeczy i poukładać sobie pewne sprawy :(( . Zastanowie sie również czy jest sens prowadzić tego bolga ...
Czas pokaże jak będzie ...

skomentuj (4)




2005-01-22 19:36:16 >>
"Przypadek", bananowy soczek, super zabawa i ogromne wietrzycho ....


Nie ma to jak piątkowe popołudnie spędzone w miłym towarzystwie :) A wszystko zaczeło się od pomysłu, który potem przerodził się w kombinowanie ;) Dzień przed "planowanym" wypadem poszliśmy na miasto (ja, Abit i Imax) żeby kupić spóźniony prezent Ktosi ;) (oczywiście ona o niczym nie wiedziała;) i jak zawsze nie zabrakło zastanawiania sie nad wyborem,no ale dzięki miłej sprzedawczyni nie trwało to długo jak zwykle ;P W piątek, Imax jechał w busie z Ktosią, ja sie dosiadłam z Abitem przypadkiem (heh ... tzn "niby" przypadkiem ;) Poszliśmy do Avonu (Justynka odbierała zamówienie) a potem były konsultacje gdzie by tu iść. Padło na 3M ... Oglądaliśmy katalog i żartowaliśmy. Zamówiliśmy soczek bananowy (Ktosia zamówiła soczek z czerwonej pomarańczy). Zabawa była przednia, wygłupy, rozmowa no i ... planowana NIESPODZIANKA dla Justynki :) tak przypadkiem mieliśmy też dla niej prezent z okazji 18 urodzin :) Wyglądała na troche zaskoczoną albo zszokowaną ? ;P Ale myśle że została pozytywnie zaskoczona :) Po wypiciu soczku (hlip hlip a taki dobry był:;) wyszliśmy z baru. Buuu ale zimno było (brrrrr) nie ma to jak popołudniowa piżdz ... yyy .... popołudniowe wietrzycho ;) Kupiliśmy liczi (dla nie wtajemniczonych liczi to taka chińska śliwka) która przypomina troche niewyrośniętą szyszke. Potem odprowadziliśmy Ktosie na pociąg ( eee Imax ;) na tramwaj ;P .... Mam nadzieje że będzie więcej takich wypadów ;)
Ktosiu jeszcze raz Wszystkiego Najlepszego :****

skomentuj (2)




2005-01-13 08:12:36 >>
Przerwa


Z powodu kłopotów technicznych prowadzenie bloga zostanie na jakiś czas zawieszone. Życze Wam miłych ferii i wpadnijcie tu za jakiś czas. Pozdrawiam ...
skomentuj (1)




2004-12-09 14:11:58 >> szpital

Długo sie zastanawiałam co by tu naskrobać, a miałam dużoo czasu do namysłu. Dzisiaj wróciłam ze szpitala, nie jestem w tak dobrej formie jakbym chciała ale postaram się cosik napisać .. Byłam tam od zeszłego poniedziałku z półtora dniową przerwą (przepustką) która miała zakończyć się wizytą kontrolną i wypisem do domu ... ehh no właśnie tak sie miała zakończyć przepustką ... W poniedziałek ledwo kontaktującą rodzice zawieźli mnie do szpitala. Trzeba mieć takie szczęście jak ja :/ ehh te powikłania po operacji :/ No ale już jestem spowrotem w domu i mam nadzieję że tym razem na stałe. Pierwsze dwa dni w szpialu były dla mnie szokiem. W ciągu mojego dotychczasowego życia nie widziałam tyle cierpienia. Pamiętam jak odwiedziłam kiedyś prababcie w szpitalu, ehh ... nie mogłam patrzeć na jej cierpienie, aż mi się serce krajało i oczka szkliły. A tu ?? widok cierpienia był widokiem powszednim :( . Nie umiałam dać sobie z tym rady. Wkoło tyle cierpiących ludzi ... Gdyby nie odwiedziny chyba bym tam się zdołowała całkiem. Codzień rano się budziłam i tylko czekałam z niecierpliwością aż ktoś do mnie przyjdzie. Przychodzili i odrazu mordka mi się uśmiechała :) Naszczęście to już przeszłość i mam nadzieję że nie wróci ... Ja mykam się kurować a Wam życzę miłego dnia .
skomentuj (1)




2004-11-15 17:11:58 >>
*****


Dawno mnie nie było ... jeszcze troche a bloguś napewno pokryłby się kurzem ... przyznaje że troszke go zaniedbałam, ale postaram się poprawić. W skrócie moge napisać że duuużoooo sie wydarzyło, dobrych i złych rzeczy ale naszczęście więcej było tych pierwszych. Zaczynając od super i odjazdowej wycieczki po Częstochowie z imaxem i mamą, a kończąc na ostatnim - wspaniałym i wypełnionym słodkimi chwilami weekendem (ale to ostatnie zostawie już dla siebie i dla mojej drugiej połóweczki :)

Wycieczka z rodzinką była przezabawna, dawno sie tak nie bawiłam ;) Droga do Częstochowy było niczym królewska, mięciutke siedzenia, kierowca słuchał fajnej muzyki (a nie jakiś szlagierów ;) no i było trasznie cieplusio :) no droga powrotna była już troszke mniej "komfortowa", twarde siedzenia, zimno, było czuć każdą dziurę w jaką wjechał pks (no nie wiem jak on jechał że droga "do" była lepsza niż droga "z", a była taka sama, no cóż ...) Nie ma to jak odwiedzanie rodziny i zwiedzanie sklepów z dużym poczuciem humoru (już nie będe sie chwailić że w jakieś 20 min obeszliśmy prawie całe aleje ;) U rodziny było zabawnie ... tfuu zabawnie to delikatnie powiedziane,o mało sie nie popłakałam ze śmiechu ;))) Zwiedzanie sklepów było w trybie turbo .... czyli szybko, konkretnie i z ;))

Druga wycieczka do Częstochowy była troszke w zadumie ... tak tak chodzi mi o Wszystkich Świętych [ ' ] Odwiedzanie naszych bliskich którzy już dawno odeszli z tego świata. Nie zabrakło uczucia tęsknoty za nimi i żalu, że niektórych nie miało sie okazji poznać ... zostały wspomnienia ...

[ ' ] " W Twoim sercu żyją ludzie, którzy znaleźli tam swój dom. Zamieszkują go nawet wtedy, gdy już dawno umarli" ... [ ' ]

[ ' ] tak długo jak o nich będziemy pamiętać, będą żyć w naszych sercach .... [ ' ]

skomentuj (2)




2004-10-04 20:15:46 >>
Wierszyk


Postanowiłam zamieścić na blogu wierszyk który napisała moja przyjaciółka z klasy Malwina K.

Czy życie może być marne ?
Czy ludzie moga być chamscy ?
Czy żyć bez urazy można ?
Jak pies schowany do worka
Skomle i kwiczy jak ja
Żyje bez pogardy
Dlaczego los mój marny
Kochać to jedno
Żyć to drugie
Chce przeżyć życie takie jakie jest
Nie chce stracić swojej szansy i tego
Co teraz jest
Czemu żyć tak dalej ?
Czemu gnić na ziemi ?
Jak upadły anioł
Gdzie Cię nikt nie ceni
Chce żyć jak człowiek
Chce żyć normalnie
I dlatego zostane
Bo teraz to jest ważne


Malwinko mam nadzieje że kupie kiedyś książke twojego autorstwa. Życze Ci tego z całego serduszka :*
skomentuj (4)




2004-09-16 17:28:58 >>
Przerwa


Postanowiłam zrobić sobie przerwe w prowadzeniu bloga. Brak weny,chęci i tej smykałki.Nie wiem kiedy znowu tu bedzie tętnić życie. Pożyjemy zobaczymy ..
skomentuj (3)




2004-08-21 15:50:47 >>
19 sierpnia


Urodziny imaxa :) Pierwszy przyjechał Łukasz (abit czy mój skarb jak kto woli :) Powiedział że część prezentu ma ze sobą a drugą ma Malwi (bo nie zmieściła sie do busa ;) hmm ... mina imaxa była ciekawa ;p Po długim wyczekiwaniu przyjechali rodzice abita z malwi ... Nadeszła pora dania prezentu .... no i reakcja imaxa mnie rozbroiła ;) jak zobaczył taką duużą kartke (od naszej trójki , Abita, Malwi i ode mnie) to go ykhm .. lekko zatkało, dobre określenie ? chyba dobre ... Karteczka była robiona własnoręcznie w bardzo dużym formacie, część napisów było po japońsku (czy tam po chińsku sama nie wiem ;) no i oczywiście ciekawość imaxa "co tam na niej pisze" Tak szczerze to nikt z naszej trójki tego nie wiedział ;) Imax sie pytał skąd myśmy to wzieli i padło stwierdzenie żeby lepiej tych napisów sobie nie przytłumaczał ;P (jeszcze by tam pisało "zawiesić dzwoneczki na czerwonym sznureczku" to by było dopiero zabawne ;) Wzioł drugą część prezentu i po pewnym czasie na jaw wyszło a właściwie to imax sam sie spytał czy ... napisy wzieliśmy z pudełka w którym były dzwoneczki ;) wtedy to dopiero była kupa śmiechu ;D Nie obyło sie oczywiście opowieści co do dzwoneczków a dokładniej o ich kupnie ;) Imax spojrzał sie na lusterko które odpędza złe moce (było przy dzwoneczkach) a Malwi "no ona tam mówi że ono odpędza złe moce a ja jej na to gówno mnie obchodzi co odpędza, podoba mi sie i bierzemy" ;) I wszyscy wybuchneliśmy śmiechem :)) .... Wszystkiego najlepszego braciszku :))
skomentuj (3)




2004-08-21 15:43:44 >>
16 sierpnia .........


Ten dzionek minoł przezabawnie ;) (mowa o 16 sierpnia). Zaczeło sie niewinnie .... W połowie drogi odebrał mnie mój skarb :) Zaczepiał nas malutki piesek, był taki słodziutki :) potem wyszła sprawa z bluzką ... zauważyłam że mam na niej plamy, nie ma to jak zielone plamy na białej bluzce ;p no i padło oczywiście pytanie które mnie rozbroiło ... czy nie macały mnie przypadkiem ufoludki ;p Naszczęscie skapłam sie szybko że to od perfumu ;) Uratowała mnie Malwi (przyszła szfagierka ;) która pożyczyła mi bluzke (ale to dopiero jak doszliśmy do domu) Przez ponad połowe drogi uczyliśmy sie (ja i mój Łukasz) życzonek na pamięć które miałam napisane na karteczce ;). Zanim doszlismy do domu naszczęście je zapamiętaliśmy ;) Najpierw złożyliśmy życzonka mamie mojego skarba. Życzonka mówiliśmy hurkiem (jak w przedszkolu) No najpierw to złożyła nam życzonka jego mama z okazj rocznicy. Potem do domu przyszedł tata, któremu też składaliśmy życzonka .. Malwi reakcja była taka "o Boże znowu" ;) Do pokoju weszła mama i sobie usiadła na łóżku .. Łukasz spytał sie czemu ma takie blade nogi, mama odpowiedziała "posypałam sobie talkiem" a on a wygląda mama jakby wyszła z trupiarni ;) Potem siedziałam sobie przytulona słodziutko (głowe miałam akurat wprost w okno a on w drzwi) do pokoju wpadł jego tata najpierw sie spytał czemu płacze (chociaż nie płakałam ;) a potem spytał sie czy nie zrobimi im lodów (tylko bez skojarzeń prosze ;P) Poszliśmy do kuchni i przyglądaliśmy sie jak Malwi nakłada lody (hehe gdybyście widzieli jak to wygląda to hmm .... nie wiem czy byście sie skusili ;). Po powrocie do domu (do mojego ;) opowiadałam z Łukaszem Imaxowi co sie wydarzyło .. hehe omało sie nie zakrztusił, no a on o poważnych rzeczach rozmawiał przez gg ... biedactwo ;))))
16 sierpnia minoł roczek od kiedy jestem ze swoim skarbem. Jestem godna podziwu że ze mną tyle wytrzymuje ;P Nie no tak na poważnie to czasami nie moge w to uwierzyć. To wszystko wydarzyło sie tak dziwnie. Pamiętam ten czas ... oszukiwałam sama siebie. Udawałam obojętność przed uczuciem tęskonty za przyjacielem ... tęsknoty która nie była bez przyczyny. Tłumiłam ją w sobie, nie dawałam jej dojść do głosu ... Dzięki jednemu zdarzeniu zrozumiałam że to nie tylko tęsknota. Ta iskierka która zaiskrzyła po krótkim czasie znajomości dała o sobie znać. Zaczoł płonąć we mnie ogień, który starałam sie ukrywać przed innymi. Na początku udawało mi sie to bez problemu ale z czasem było coraz trudniej ... Po rozmowie z pewną osobą uświadomiłam sobie że warto zacząć walczyć. Zaczeły sie podchody, które tak szybko jak sie zaczeły tak szybko sie skończyły. Nadzieja prysła .. pojawiła sie kolejna "rzecz" która była moim "nożem" w plecy .... Nie bede o tym pisać bo o tej "rzeczy" wole nie myśleć ... dużo przez to wycierpiałam. Czas mijał a moje przywiązenie i tęsknota coraz bardziej rosły ... Po pewnym czasie pojawiła sie kolejna iskierka nadzieji, która tym razem nie prysła ... Do dziś pamiętam ten wzrok, to spojrzenie, te słowa .. Słowa które zostaną w mej pamięci na długo. Od kiedy jesteśmy razem często wracam do tego co było, by uświadomoć sobie że warto walczyć nawet gdy nadzieja prysła ... By uświadomić sobie jak bardzo jesteś ważny dla mnie. Są uczucia/myśli które trudno opisać ... Nie zawsze było kolorowo ale wiem jedno ... że chce być z Tobą do końca moich dni ... Anata no kawari ni narenai :*****


skomentuj (1)